Dlaczego malamut?? Jako dziecko zawsze marzyłam o piesku. Niestety nigdy nie mogłam go mieć, mieszkanie w centrum Warszawy. Mało miejsca i jeszcze mniej czasu. Od podstawówki trenowałam wyczynowo pływanie w klubie KSP Polonia Warszawa, później V-Bój Nowoczesny (pływanie-200m, strzelanie- 20 strzałów/10 metrów, szermierka, jazda kona- skoki przez przeszkody oraz bieganie- 3 kilometry)w klubie CWKS Legia. Nigdy nie było mnie w domu dlatego teraz dziękuję mojej mamie za to, że mimo wszystko nie pozwoliła mi na posiadanie zwierzaka. Teraz jako osoba posiadająca psy i poświęcająca im całą swoją uwagę wiem,że pies to nie zabawka która może czekać na mnie 10 godzin w mieszkaniu. Pies to wielka odpowiedzialność. Trzeba nauczyć się, że on też czuje, może sie nudzić, tęsknić a nawet obrazić. Pierwszy malamut Jupi - Talia Stella Polaris od Pana Janiszewskiego (obecnie posiada hodowle tylko Hovartów) miała pół roku jak pierwszy raz ją zobaczyłam. Tydzień później ponownie znalazłam się w Hodowli Stella Polaris i podpisałam umowę, dokonałam resztę formalności i po 2 godzinach rozmowy o rasie Alaskan Malamute Jupi jechała ze mną do nowego domku. Miłość i radość jaką przyniosła ta "wilko podobna" sunia w moje życie była jedyna w swoim rodzaju. Malamut miał wzbudzić we mnie chęci do biegania i początkowo tak było. Jednak radość nie trwała długo. Poważna kontuzja zmusiła mnie do powierzenia opieki nad Jupi mojemu partnerowi (aktualnie ex:). Tomek i Jupi odrazu znaleźli "wspólny język". I w momencie kiedy mogłam już zajmować się zawiązała się między nimi taka więź, że nie mogli bez siebie żyć. Sunia nie jadła, piszczała z nieszczęścia a kiedy zjawiał się Tomek szalała z radości. Dlatego postanowiłam,że nie mogę rozdzielać takiej więzi i od tej pory Jupi mieszkała z Tomkiem.
Jupi
Drugi malamut! Zafascynowanie rasą - psami o indywidualnym charakterze, własnym zdaniu i niezwykłym błyskiem w oczach kiedy widzą jak wracasz do domu i szaleją z radości:) Na Hodowle Arctic Challenge trafiłam szukając pieska. Lobuś różnił się od rodzeństwa był dla mnie najcudowniejszy i najwspanialszy- a to tylko wrażenie ze zdjęcia. Jak dziś pamiętam jak pisałam maile i kontaktowałam się z Iwoną Lenarczyk w jego sprawie. First Son Of Luna bo tak brzmi jego imię hodowlane okazał się małą ale potężną kuleczką która sikała na gazety i rozmawiała ze mną. Na prawde. Mówiłam do tego małego smyka a on odpowiadał swoim auuuu...auuu... Moje pierwsze spotkanie z Ferstusiem- bo tak nazywały go w domu Iwona i Justyna było najwspanialszym dniem odkąd zdobyłam drużynowe mistrzostwo Europy. 5-go Maja 2006 roku Lobo stał się moim pieskiem. I tak jak się spodziewałam Lobo do dziś jest- może nie taką małą kuleczką, ale charakter został mu ten sam. Przytulaśny wariat który kiedy mam zły dzień przychodzi do mnie i kładzie mi pyszczek na kolanach albo trąca mnie łapą i patrzy na mnie jakby chciał powiedzieć "nie martw sie, ja tu jestem". Jest najwspanialszym i jedynym w swoim rodzaju przyjcielem.
Lobo
Trzeci malamut! Dzięki Iwonie Lenarczyk znalazłam się z Lobkiem i Jupi na wystawie w Nowym Dworze Mazowieckim. Oba moje pieski zdobyły medalowe miejsca- Jupi CWC i złoty medal a Lobo był 2. Oba pieski oceniono na doskonałe. Sukcesy moich zwierzątek wzbudziły we mnie dumę i dzięki temu po dziś dzień jeździmy na wystawy. Drugim powodem powrotów na wystawy Malamutów jest wspaniały klimat jaki panuje wśród Malamuciarzy. W międzyczasie zgłosiłam się do związku kynolgicznego po przydomek hodowlany i założyłam Hodowle Alaskan Malamute o nazwie Vagabundes Del Norte czyli włóczęgi północy. Trzeci piesek- a drugi mieszkający w domu pochodzi z Hodowli Legenda Północy od Jolanty Sołek nazywa się Breave Heart- to czarno- biała sunia o mocnym charakterze i niezwykłej bystrości. Rodzice Nunki to typowe psy pracujące w zaprzęgu. Nunka miała wnieść do domu nową radość i zrehabilitować mojemu ukochanemu Lobkowi samotne dni i miała zostać jego pierwszą żonką. Od dnia kiedy ją przywiozłam są nierozłączni. Kiedy zabieram samą Nunkę Lobuś płacze i wyje aż nie wrócimy, a kiedy wychodzę z Lobem Nunka wspina się po furtce i prawie przeskakuje klatkę. Dlatego staram się ich nie rozdzielać, oni się po prostu kochają... :)